Skąd się bierze powszechne podejście,

że rodzina wielodzietna to patologia?

Nie lubimy inności. Trudno nam zrozumieć, że ktoś świadomie podejmuje decyzję o posiadaniu niestandardowej ilości dzieci tzn. przekroczeniu modelu 2+2. Wydaje nam się to często nieodpowiedzialne, bo trudno jest zapewnić odpowiedni status materialny licznej gromadce. Mam jeszcze wspomnienie rodzinnego spotkania, na którym moi bliscy po obwieszczeniu radosnej nowiny o spodziewanym kolejnym członku klanu usłyszeli, że są "dzieciorobami".

Dlaczego ludzie się na to decydują? Być może dlatego,że rodzina jest dla nich szczególną wartością, chcą włożyć swoją energię i są gotowi zapłacić za to cenę. Rozmawiałam z mamą pięciorga dzieci, która powiedziała mi, że wielokrotnie czuła w sobie potrzebę udowadniania innym, że są normalną rodziną, starając się z całych sił zapewnić swoim dzieciom możliwość rozwoju na licznych zajęciach dodatkowych. Pokazać, że to się da przy gigantycznym wkładzie pracy i energii.

Ta rozmowa pokazała mi też problem, w jaki sposób odbierana jest kobieta w takiej rodzinie. Często traktowana z pogardą, że siedzi latami w pieluchach, nie rozwija się i jest pozbawiona ambicji.

Tymczasem prowadzenie takiej gromadki wymaga stałej nauki, bo każdy jest jednostką i wymaga indywidualnego podejścia. Logistyka jest tak złożona, że niejedna firma mogłaby się uczyć od niej zarządzania czasem i potencjałem ludzkim. Moim zdaniem beneficjentami takiej inwestycji, jaką stanowi taka rodzina jesteśmy wszyscy. Ekwipunek z jakim wchodzą w życie jego członkowie to zazwyczaj duża wrażliwość na potrzeby innych, zaangażowanie, odpowiedzialność za siebie i ludzi wokół, umiejętność współpracy, samodzielność. Kiedyś mówiono,że rodzina to potęga, ja wierzę, że tak jest. Nie do przecenienia jest posiadanie grupy ludzi, którzy za tobą stoją, wspierają w razie potrzeby.

Ja osobiście mam ogromny szacunek dla śmiałków, którzy podejmują się tego wyzwania jaką jest rodzina wielodzietna, bo to jest heroizm nie jednorazowy, ale codzienny.