Kocham pasjonatów!

Kiedy spotykam na swej drodze człowieka pasji, to naturalnie staram się zaczerpnąć z jego energii. Mam poczucie, jakby znał magiczną recepturę na eliksir mocy. Miłość do tego, co robi sprawia, że jest w stanie pokonać przeciwności i ograniczenia. Obejrzałam wczoraj materiał z wystąpienia pana Aleksandra Doby, naszego 74-letniego kajakarza i podróżnika. Zachwycił mnie swoją kipiącą energią i poczuciem humoru. Swoim kajakiem przepłynął samotnie Ocean Atlantycki. I to trzykrotnie! Dokonał czegoś, co dla większości wydaje się niemożliwe. Co ciekawe, swoje zamiłowania w pełni rozwinął dopiero na emeryturze. I ani przerażona wówczas żona, ni żadne problemy techniczne nie były wstanie

storpedować skutecznie jego marzeń.

 

Zdaję sobie sprawę, że wszystko ma swoją cenę i każdy sam musi odnaleźć w sobie odpowiedź, czy jest gotowy ją zapłacić. Często nie trzeba nawet poświęcić zbyt wiele czasu na zagłębianie się w siebie, by odkryć uśpione pasje i pragnienia.Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie: co nam sprawia sprawiało radość? Nie muszą być to rzeczy tak spektakularne, jak w przypadku pana Doby, ale nadal mogą przenieść nas w miejsca, o których nam się nie śniło i pokazać, jak wiele jeszcze przed nami do odkrycia.