Czas na nordic walking!

Kolejnym krokiem są regularne marsze z kijkami-taki jest plan. Nawet mogę się lekko uśmiechnąć kiedy o tym pomyślę. W miłych okolicznościach przyrody może nie aż tak bardzo, bo to akurat listopad. W towarzystwie, bo obwieściłam mężowi, że potrzebuję towarzystwa- przecież nie będę chodzić sama w szarówę. Zawsze, ze współczuciem patrzyłam na tych mijanych biegaczy, kiedy wiatr nimi szargał i deszcz pluł im w twarz, cieszyłam się, że mnie z nimi nie ma. Kto wie może dojdę do takiego etapu niezłomności, że będę gotowa na taki krok.  Pewnie endorfiny i tak się przebiją przez nieprzyjazną aurę. Kluczem dla mnie, jest to aby robić to "wespół w zespół", wtedy wszystko jest przyjemniejsze. 

Właściwie nie czekajcie na mnie, bądźcie pierwsi!

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o właściwej technice chodzenia, to zapraszam Cię do obejrzenia filmiku.